Profesor Rońda i spółka

Komisja etyki Akademii Górniczo-Hutniczej ma zbadać sprawę publicznych kłamliwych wypowiedzi prof. Jacka Rońdy. Ekspert Macierewicza jest zagrożony karami dyscyplinarnymi za to, że korzystając z tytułu naukowego renomowanej uczelni świadomie wprowadził w błąd opinię publiczną. Trzeba mieć nadzieję, że za wypowiedzi Rońdy, które wielu Polakom zrobiły wodę z mózgu w sprawie jednej z największych tragedii w Polskim życiu publicznym, za wypowiedzi, które jątrzyły opinię publiczną, władze AGH nie zatrzymają się tylko na udzieleniu profesorowi Rońdzie upomnienia, ale pozbędą się ze swoich szeregów takiego „fachowca”.

W tym czasie profesor Michał Kleiber, prezes Polskiej Akademii Nauk stwierdził pod wpływem wypowiedzi Rońdy, iż „organizacja konferencji naukowej na temat katastrofy smoleńskiej pomiędzy naukowcami zespołu Macierewicza i Laska nie jest możliwa”. Osobiście bardzo lubię Michała Kleibera. Prywatnie jest to znakomity i cudowny człowiek, niestety trzeba mu powiedzieć jako wspaniałemu tenisiście, że w sprawie smoleńskiej dał sobie przez polityków włożyć „rowera”, czyli że mecz o wiarygodność kręgów naukowych w tej sprawie przegrał 0:6, 0:6.


Dawno temu PAN powinien był zbadać wewnętrznie, w sposób niezależny wypowiadane publicznie pseudonaukowe rewelacje i ukrócić harce ludzi zaufania publicznego z tytułami naukowymi, którzy publicznie opowiadają te dyrdymały. I to, żeby było jasne niezależnie w której komisji się znajdują bo nie ma wątpliwości, że przy tak wykluczających się wnioskach któryś z tych zespołów naukowców opowiada brednie na skalę dowodzenia tego, iż Ziemia jest płaska. Po słowach pana Rońdy bez wzywania mędrców z PAN jest oczywiste, kto w tej sprawie gada bez sensu.

Niestety muszę z przykrością stwierdzić, iż PAN stojąc z boku tej dyskusji, bez potępienia głupot lub szalbierstw wypowiadanych przez ludzi ze stopniem profesorskim popełniła straszliwy błąd.
Trwa ładowanie komentarzy...